Urlop w korpo? Jaki kurwa urlop?

Wczoraj Mała Mi miała urlop, nie żeby leżeć do góry dupą skądże znowu. Mała Mi że swoją odpowiedzialnością cholerna nie bierze urlopu bez powodu. Po prostu sprawy rodzinne tego wymagały. Zresztą jakikolwiek byłby powód, mało ważne pracownik korpo też człowiek i prawo do urlopu ma. Jasne nie było problemu żeby to dostała. Mała Mi przyjęła wolny dzień z ulgą i radością, choć obawiała się decyzji lekarza, ale cieszyła się na odpoczynek od całego popapranego niby korpo. Chwilą spokoju cieszyła się przez pół godziny tj. do 8:30 gdy po raz pierwszy zadzwonił telefon. Ponieważ była akurat z dzieciakiem w poradni, czekając na wizytę, nie odebrała tego ani kilku następnych. Naiwnie myśląc, że ma do tego prawo na urlopie. Niestety nie udało jej się go ignorować w nieskończoność. Najpierw Cebulowy Dyrektor, ten sam który podpisał jej urlop, zadzwonił bo nie dostał informacji od Cebulowych Menadżerów, a mieli mu ją przesłać. Buuuu,  Mała Mi ma ich natychmiast obdzwonić i przypomnieć o zadaniu. Niestety mało ważne że ma urlop, sprawa jest na już. Niestety nie wyrzuciła telefonu do kosza, lecz w odruchu odpowiedzialności wzięła się do roboty. Obdzwoniła cała 10, wyjaśniła o co chodzi, poprosiła by jak najszybciej dali znać. Czy usłyszała choć drobne słowo “dziękuję, przepraszam za rozpierdzielenie urlopu i robienie z Ciebie niewolnika?” Zdaje się, że każdy z Was już zna odpowiedź. Potem odebrała jeszcze kilkanaście telefonów od Menadzerow: bo potrzebne jest zaświadczenie cebulowego sprzedawcy, a przecież Małej Mi łatwiej przeszukać kilkanaście segregatorów, niż poprosić sprzedawcę o poszukanie swojego egzemplarza; bo trzeba już załatwić balon na piknik i to już! itd. Kropką nad i stał się kolejny telefon od Dyrektora, który wprost powiedział że wie, że Mała Mi ma urlop, ale nic go to nie obchodzi bo sprawa jest pilna. Pilnym okazało się zgłoszenie jakiegoś sprzedawcy cebuli na egzamin. To nic że Mała Mi miała się już tym zadaniem nie zajmować, że mieli to robić Menadżerowie. Jednak pani menadżer pojechała sobie na wycieczkę, a urlop Małej Mi jest nieważny. Dlatego Mała Mi musiała wydzwaniać do gościa z sieciowymi, który oczywiście nie raczył nawet odebrać telefonu ponieważ jemu się nie spieszy. Kij z tym, że termin zgłaszania upłynął, przecież Mała Mi musi to zalatwić. Nieważne że Menadżerka ma asystentkę, która powinna zająć się jej sprawami, przecież Mała Mi odwali za innych robotę. Tak właśnie wygląda urlop w Cebulowym Korpo. Szkoda tylko, że wynagrodzenie nie przewiduje takiego podejścia do pracownika. Najlepiej dowalić roboty, nie dając nic w zamian.

1 thought on “Urlop w korpo? Jaki kurwa urlop?

  1. haha o no własnie to :d jak nie telefony to maile i wielkie zdziwienie, że ktoś jest poza zasięgiem 🙂 a asapy mnożą się jak szalone jak tylko przekroczysz próg własnego domu…chore!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *