Urlooop! Teraz nie marudzę, jest zajebiście.

Udało się, dożyła i to zachowując względne zdrowie psychiczne, tak się przynajmniej Małej Mi wydawało, gdy wyjeżdżała na upragniony urlop. Niestety szybko okazało się, że stan jej psychiki jest bardziej zryty niż ktokolwiek przypuszczał. Już pierwszego dnia urlopu brak leków uspokajających dał się rodzinie we znaki. Potem oczywiście pojawiły się wyrzuty sumienia. Choć bardzo się stara nie potrafi pozbyć się wewnętrznego napięcia. Każdy dzień to ciężka praca, by zacząć się relaksować. Świadomość uciekającego czasu wzbudza w Małej Mi stałe poczucie winy. Jedynie momentami da się dostrzec światełko w tunelu. Może jutro będzie łatwiej, może jutro uda jej się nie warczeć na bliskich. Musi to zrobić dla siebie i swoich mężczyzn, którzy potrzebują jej bardziej niż Cebulowe Korpo. Wybór nadmorskiej miejscowości na miejsce wypoczynku zdaje się dobry. Bliskość morza wpływa kojąco na duszę naszej bohaterki. Choć woda jest zimna, spacer brzegiem jest możliwy. Może uda jej się odbudować utraconą równowagę i uśmiechać do dziecka częściej niż raz na jakiś czas. Po kilku dniach szarpania się z samą sobą, dzięki ogromnemu wysiłkowi Małej Mi udało się zapomnieć o pracy i poświęcić czas na odpoczynek i przyjemności w gronie najbliższych. Jak tego dokonała? Najważniejszym czynnikiem prowadzącym do tego sukcesu było wyłączenie komórki służbowej i na wszelki wypadek wrzucenie jej na dno szuflady;) Oczywiście sprawdzi się to tylko wtedy, gdy nie masz szefa w znajomych na fb😃, jeśli nie jesteś takim szczęśliwcem odpuść sobie urlop i lepiej siedź w biurze.
Następnie wyjedź w miejsce, które działa na ciebie kojąco. Gdzieś gdzie poczujesz siłę natury i małość twoich problemów.
Koniecznie uzbrój się w cierpliwość, zapominanie to powolny proces i czasem będą zdarzać się przebłyski paniki.
Jednak po około tygodniu poczujesz wolność, a twój umysł nareszcie zacznie patrzeć na świat optymistycznie. Mała Mi będzie musiała się obudzić i wrócić do Cebularzy, jednak o ile będzie to łatwiejsze z dystansem wypracowanym podczas urlopu – to właśnie jest prawdziwe ładowanie baterii.

1 thought on “Urlooop! Teraz nie marudzę, jest zajebiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *